poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Dawno mnie nie było :) a to dla tego, że akurat u mnie w życiu trwa czas wielkich zmian. Jedne już za mną, inne jeszcze przede mną... Niemniej jednak postaram się nadrobić zaległości w blogowym świecie, bo mam ich sporo. Na razie pozostanę w klimacie poprzedniego postu, czyli klimacie ślubnym, ponieważ nie mogę powstrzymać się od pokazania ciekawego pomysłu na butelki z alkoholem. Sukienki i kamizelki cieszyły się sporym zainteresowaniem, zwłaszcza jeśli trzeba było sprawdzić poziom pozostałego w butelce trunku i zaglądnąć Pani Młodej pod spódnicę:) Ubranka świetnie spełniły się też w roli pamiątki i w większości wylądowały w torebkach i kieszeniach Gości:) Także jeśli ktoś ma troszkę wolnego czasu i podstawowe umiejętności krawieckie na prawdę polecam.


Dobrym pomysłem jest również kufer na życzenia, koperty i drobne prezenty. Wszystko jest w jednym miejscu, a nie po kieszeniach i nie trzeba się martwić, że coś się zgubi. Zdjęcie jest czarno białe, ale kufer był biało-srebrny. Zrobię lepsze zdjęcia i się pochwalę:)


Dla ciekawskich więcej zdjęć z imprezy tutaj. A dla wtajemniczonych ciekawy artykuł tu. :)


niedziela, 24 lipca 2011

Zapraszam... pierwszy raz w życiu:)

Jako, że wszystkie zaproszenia ślubne zostały już rozdane, mogę się nimi pochwalić. Ze scrapbookingiem nie miałam nigdy nic wspólnego, ale postanowiłam spróbować włansnych sił, tym bardziej, że nie planowałam nic bardzo skomplikowanego. Mało być prosto, klasycznie i elegancko. Obecnie jest na prawdę spory wybór zaproszeń ślubnych, aż się może w głowie zakręcic, ale kupienie gotowych zaproszeń w moim przypadku uznałabym za barbarzyństwo. Zwłaszcza, że bliscy z góry założyli, że na pewno zrobię je sama. Musiałam stanąć na wysokości zadania! 


Tonacja: biało - srebrna. Na białym wizytówkowym papierze - z ładną, delikatną strukturą (czego raczej nie widać na zdjęciach). Literki ozdobione małymi cyrkoniami. Do kompletu z kopertą. Niewielki, podręczny wymiar : 15 x 7 cm ( po rozłożeniu zaproszenia: połowa formatu A4).


Oczywiście Szanownego Pana D. również zatrudniłam do pracy. A co! Jak wspólnie, to wspólnie! :) Do jego kompetencji należało przede wszystkim cięcie, gięcie i wspieranie mnie w procesach decyzyjnych:). Co do gięcia mogę zdradzić dobry patent na ładne zaginanie grubego papieru, bez konieczności zakupu specjalnej gilotynki do zaginania. Wystarczy linijka i ołówek na rysiki, z metalową końcówką. "Przejeżdzamy" metalową końcówką ołówka wzdłuż linijki -mocno ale z wyczuciem (wcześniej wyciągamy rysiki żeby przypadkiem nie porysować zaproszenia) i gotowe! Metalowa końcówka zrobi nam mały rowek, dzięki któremu bez trudu można ładnie zgiąć gruby karton.  





Jeszcze pokażę pierwotną wersję zaproszeń, która prawie została zrealizowana, ale niestety "nie przeszła akceptacji". Nie będę się długo nad tym rozwodzić, bo to dla mnie drażliwy temat. To była wersja czarno-biała - dla mnie bardzo elegancka i klasyczna, dla "komisji" - żałobna.


Z tego co się ostatnio orientowałam w tetamtach ślubnych, to zauważyłam, że aktualnym trendem są właśnie "biało-czarne" wesela. Ale chyba nie w mniejszych miejscowościach i nie wśród starszych osób... Nie upierałam się przy swoim bo konfilktowa nie jestem, tym bardziej że wersja biało srebrna też przypadła mi do gustu:) 

Ta sytuacji skołoniła mnie do pewnch rozmyłań nad konwenansami... Wiem, że w życiu potrzebne są pewne reguły. Sama jestem osobą dość konserwatywną. Ale czasem mam wrażenie, że ludzie strasznie zaciśniają pojęcie "zasad" i "tego co wypada a co nie". Robią sobiez tego taką pentlę na swojej i innych szyjach, która bardzo ogranicza kreatywność i zabija indywidualizm. Nie wiem, czy takie coś jest dobre i czemu się tak dzieje. Zgadzam się, że trzeba mieć stabilny kręgosłup moralny, ale w kwestii kolorów...? Dlaczego czarny ma się kojarzyć zawsze ze śmiercią, a tylko biały jest czysty i niewinny? Niewinny może być też delikatny błękit albo róż -niekiedy postrzegany jako infantylny i pusty. Kto powiedział, że niebieski uspokaja, jak osobę "uczuloną" na ten kolor może doprowadzać do szaleństwa. Kto wymyślił, że nadzieja ma kolor zielony?Dla mnie np.kolorem nadzieji może być brąz - kolor oczu mojego Narzeczonego. Bez sensu nadawać znaczenie kolorom. Przecież to taka indywidualna sprawa wspomnień i skojarzeń...Wszystko zależy od odcienia barw i od ich zestawienia. Każdy ma prawo do własnej interpretacji a o gustach się nie dyskutuje. Dla mnie to święte prawo.


 Dość wylewny post:) To tyle na dziś. Pozostaję dalej w ślubnych klimatach, bo im bliżej, tym trudniej zbić ślubną gorączkę. Dzisiaj siądę do winietek, a w przyszłym tygodniu mają przyjśc kufry: na życzenia i na gołębie, którę chcę ozdobić:)

wtorek, 19 lipca 2011

Retro kobietki

Jako, że bardzo podobają mi się motywy z portretami retro kobietek, zrobiłam kolejne szkatułki z ich wizerunkiem. Są takie kobiece...




Relief tej szkatułki ozdobiłam malutkimi cyrkoniami, które pięknie połyskują w słońcu. Daje to trochę takie efekt glamour.

I podobna do tej którą kiedyś już robiłam:




niedziela, 26 czerwca 2011

TROLLBEADS

Wykonałam ostatnio na  zamówienie bardzo ciekawy kuferek. Odezwała się do mnie miłośniczka koralików marki Trollbeads, która potrzebowała szkatułki na swoją bogatą kolekcję beadsów. Pani Edyta miała już własną wizję wyglądu szkatułki: wybrała motywy, które maja być zamieszczone oraz kolorystykę (biała perła + czerń). Trzeba to było tylko skonfrontować z moimi możliwościam. Powstał oto taki kufer:



Największym wyzwaniem dla mnie okazało się zamieszczenie motywów na perłowej farbie. Użyłam do tego medium Transfer Glaze firmy Dala. Nie powiem, żeby zostosowanie tego preparatu w tym przypadku powaliło mnie na kolana. Musiałam się nieźle napracować, żeby doprowadzić boczne ścianki i tył do takiego wyglądu.





Generalnym warunkiem, jaki musiał spełnić kuferek, było oczywiście umieszczenie patyczków, na które można nawlec koraliki. Nie udało mi się dostać szkatułki już z gotowymi patyczkami, więc musiałam skorzystać z pomocy fachowca:)który je dorobił. Zgodnie z życzeniem Pani Edyty podzieliłam również przegródkami dużą szufladę




Ciekawie jest zmierzyć się z takim wyzwaniem i myślę, że powstanie więcej tego typu szkatułek:) Nie widziałam takich w Polsce, a rzeczywiście jest problem z przechowywaniem beadsów w zwykłych pudełkach.

czwartek, 16 czerwca 2011

Butle vintage

Butelki przywiozłam aż z Normandii. Tam można w takich kupić lemoniadę (idealną do whisky). Jak je skrupulatnie myłam i chowałam do walizki, każdy pukał się po głowie i zastanwiał się po co mi te "śmieci" :) Teraz mogę pokazać po co:


Etykietki po lemoniadzie zastąpiłam motywem lawendy i róży. Do tego konturówka (złota i biała), spękania i cieniowania przy pomocy Laccanticante. Wylakierowane na wysoki połysk. Dwie ostatnie warstwy to lakier poliuretanowy - docelowo butelki będą stać w łazience. 


Butle mają bardzo praktyczne korki z gumowymi podkładkami, które zapewniają wręcz hermetyczne zamknięcie. 




Lawendową butlę już wypełniłam lawendowym płynem do kąpieli:) (a raczej jego resztką). Kolor płynu tworzy super tło dla etykietki. Do różanej butli myślę wsypać różaną sól do kąpieli. 


Zostały mi jeszcze do ozdobienia dwie takie butelki (tylko tyle udało mi się zmieścić do walizki:) Ciekawe, czy w Polsce można coś dostać w takim opakowaniu. Jak na razie nie spotkałam się. 

wtorek, 14 czerwca 2011

Truskawkowa Kanka

Kiedyś dostałam świetną zdobycz - starą kankę na mleko. Przeleżała w szafie kilka miesięcy czekając na wenę twórczą aż wreszcie nadeszło jej 5 minut. Odświeżyłam trochę staromodny wygląd kanki, dzięki czemu uchroniłam ją przed wylądowaniem na złomowisku - teraz może służyć dobrych kilka następnych lat. Oryginalny kolor był bardzo zbliżony do obecnego (delikatnie ciemniejszy), a na środku był jakiś rysuneczek- nie za specjalny. Teraz jest sielski motyw: z jednej strony polne kwiaty, mały krzaczek truskawek i motylki:



Z drugiej stony: dwa większe krzaczki truskawek:


Całość pokrywa siateczka delikatnych miedzianych spękań. Kanka wylakierowana jest na wysoki połysk (co chyba widać na zdjęciach). Dwie ostatnie warstwy to lakier poliuretanowy - mam nadzieję, że będzie stanowił dobrą ochronę przed wodą i wilgocią.


Zależało mi, aby dobrać  taki motyw, który będzie dobrze komponował się z oryginalnie starą, drewnianą rączką - szkoda było mi ją malować. 


Dziś już nikt nie pójdzie z taką kanką po mleko:) ale za to może służyć jako wazon na polne kwiaty. Albo można się z nią wybrać na przechadzkę do ogródka po truskawki. Zapewniam, że te były przepyszne:)

czwartek, 9 czerwca 2011

~ Dostojny Paw ~

Pawie to bardzo dostojne i królewskie ptaki. Zawsze kojarzyły mi się z jakąś baśnią... marzeniem.. .romantyzmem...Te kolory, pióra, ogony... ach...I tak sobie myślę, że jak kiedyś będę mieć duży ogród to właśnie spełnię swoje marzenie o takim ptaku. Na razie pozostaje mi tylko ich podziwianie na szkatułkach:


 Wieko wylakierowane jest na wysoki połysk, natomiast dół bejcowany w kolorze orzecha i matowy. Ciekawy efekt. Motyw pawia podyktował mi dobór kolorów (orzech, szafir i oliwka) - sama pewnie bym nie wpadła na takie zestawienie, Na prawdę ciekawy i nieprzewidywalny efet.


Lubię, jak szkatułki ozdobione są również w środku: 

Rozmiar szkatułki (16,5 x 15,4 x 7,2 cm) jest idealny do przechowywania płyt CD, ale oczywiście można w niej trzymać inne drobiazgi, np. modną ostatnio biżuterię z pawich piórek.

środa, 8 czerwca 2011

~ Esy Floresy ~

Dopadła mnie mania bejcowania:) A zatem przedstawiam skrzyneczkę: w środku bejcowaną w kolorze orzecha i wylakierowaną na mat, a na zewnątrz biało-niebieską z motywem "esów-floresów", wylakierowaną na wysoki połysk. Bardzo spodobało mi się takie połączenie rustykalnej bejcy z wyrazistymi, jaskrawymi kolorami motywu. Tak sielsko, wiosennie...