poniedziałek, 31 października 2011

środa, 19 października 2011

Bo wszystkie dzieci nasze są . . .

Zbiorczo prezentuję prace wykonane dla dzieciaczków: Nadii, Leosia, Stasia, Zosi i Hani :) Większość w stylu już prezentowanym na blogu.

wtorek, 18 października 2011

Perłowy komplecik

Komplecik złożony z kuferka, szkatułki i pojemnika na waciki, zrobiony z uwzględnieniem wskazówek Zamawiającej. Przedmioty zostały pomalowane perłową farbą, którą już wcześniej pokazywałam. Farba daje na prawdę ciekawy, niecodzienny efekt: w zależności od światła daje różny odcień od bieli do srebra. Niestety farba jest  mało wydajna i trzeba nałożyć sporo warstw, aby uzyskać pełne pokrycie. Ale myślę, że efekt końcowy wart jest takiej pracy. Choć nie wyobrażam sobie malowania tą farbą większych przedmiotów:)


Czego użyłam?: farby: perłowa, czarna i szaro-srebrna (którą sama wymieszałam), szablon, wydruki, drewniane kulki-uchwyty i nóżki, srebrny pearl-pen i konturówka, lekko błyszczący lakier, tasiemki,

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Dawno mnie nie było :) a to dla tego, że akurat u mnie w życiu trwa czas wielkich zmian. Jedne już za mną, inne jeszcze przede mną... Niemniej jednak postaram się nadrobić zaległości w blogowym świecie, bo mam ich sporo. Na razie pozostanę w klimacie poprzedniego postu, czyli klimacie ślubnym, ponieważ nie mogę powstrzymać się od pokazania ciekawego pomysłu na butelki z alkoholem. Sukienki i kamizelki cieszyły się sporym zainteresowaniem, zwłaszcza jeśli trzeba było sprawdzić poziom pozostałego w butelce trunku i zaglądnąć Pani Młodej pod spódnicę:) Ubranka świetnie spełniły się też w roli pamiątki i w większości wylądowały w torebkach i kieszeniach Gości:) Także jeśli ktoś ma troszkę wolnego czasu i podstawowe umiejętności krawieckie na prawdę polecam.


Dobrym pomysłem jest również kufer na życzenia, koperty i drobne prezenty. Wszystko jest w jednym miejscu, a nie po kieszeniach i nie trzeba się martwić, że coś się zgubi. Zdjęcie jest czarno białe, ale kufer był biało-srebrny. Zrobię lepsze zdjęcia i się pochwalę:)


Dla ciekawskich więcej zdjęć z imprezy tutaj. A dla wtajemniczonych ciekawy artykuł tu. :)


niedziela, 24 lipca 2011

Zapraszam... pierwszy raz w życiu:)

Jako, że wszystkie zaproszenia ślubne zostały już rozdane, mogę się nimi pochwalić. Ze scrapbookingiem nie miałam nigdy nic wspólnego, ale postanowiłam spróbować włansnych sił, tym bardziej, że nie planowałam nic bardzo skomplikowanego. Mało być prosto, klasycznie i elegancko. Obecnie jest na prawdę spory wybór zaproszeń ślubnych, aż się może w głowie zakręcic, ale kupienie gotowych zaproszeń w moim przypadku uznałabym za barbarzyństwo. Zwłaszcza, że bliscy z góry założyli, że na pewno zrobię je sama. Musiałam stanąć na wysokości zadania! 


Tonacja: biało - srebrna. Na białym wizytówkowym papierze - z ładną, delikatną strukturą (czego raczej nie widać na zdjęciach). Literki ozdobione małymi cyrkoniami. Do kompletu z kopertą. Niewielki, podręczny wymiar : 15 x 7 cm ( po rozłożeniu zaproszenia: połowa formatu A4).


Oczywiście Szanownego Pana D. również zatrudniłam do pracy. A co! Jak wspólnie, to wspólnie! :) Do jego kompetencji należało przede wszystkim cięcie, gięcie i wspieranie mnie w procesach decyzyjnych:). Co do gięcia mogę zdradzić dobry patent na ładne zaginanie grubego papieru, bez konieczności zakupu specjalnej gilotynki do zaginania. Wystarczy linijka i ołówek na rysiki, z metalową końcówką. "Przejeżdzamy" metalową końcówką ołówka wzdłuż linijki -mocno ale z wyczuciem (wcześniej wyciągamy rysiki żeby przypadkiem nie porysować zaproszenia) i gotowe! Metalowa końcówka zrobi nam mały rowek, dzięki któremu bez trudu można ładnie zgiąć gruby karton.  





Jeszcze pokażę pierwotną wersję zaproszeń, która prawie została zrealizowana, ale niestety "nie przeszła akceptacji". Nie będę się długo nad tym rozwodzić, bo to dla mnie drażliwy temat. To była wersja czarno-biała - dla mnie bardzo elegancka i klasyczna, dla "komisji" - żałobna.


Z tego co się ostatnio orientowałam w tetamtach ślubnych, to zauważyłam, że aktualnym trendem są właśnie "biało-czarne" wesela. Ale chyba nie w mniejszych miejscowościach i nie wśród starszych osób... Nie upierałam się przy swoim bo konfilktowa nie jestem, tym bardziej że wersja biało srebrna też przypadła mi do gustu:) 

Ta sytuacji skołoniła mnie do pewnch rozmyłań nad konwenansami... Wiem, że w życiu potrzebne są pewne reguły. Sama jestem osobą dość konserwatywną. Ale czasem mam wrażenie, że ludzie strasznie zaciśniają pojęcie "zasad" i "tego co wypada a co nie". Robią sobiez tego taką pentlę na swojej i innych szyjach, która bardzo ogranicza kreatywność i zabija indywidualizm. Nie wiem, czy takie coś jest dobre i czemu się tak dzieje. Zgadzam się, że trzeba mieć stabilny kręgosłup moralny, ale w kwestii kolorów...? Dlaczego czarny ma się kojarzyć zawsze ze śmiercią, a tylko biały jest czysty i niewinny? Niewinny może być też delikatny błękit albo róż -niekiedy postrzegany jako infantylny i pusty. Kto powiedział, że niebieski uspokaja, jak osobę "uczuloną" na ten kolor może doprowadzać do szaleństwa. Kto wymyślił, że nadzieja ma kolor zielony?Dla mnie np.kolorem nadzieji może być brąz - kolor oczu mojego Narzeczonego. Bez sensu nadawać znaczenie kolorom. Przecież to taka indywidualna sprawa wspomnień i skojarzeń...Wszystko zależy od odcienia barw i od ich zestawienia. Każdy ma prawo do własnej interpretacji a o gustach się nie dyskutuje. Dla mnie to święte prawo.


 Dość wylewny post:) To tyle na dziś. Pozostaję dalej w ślubnych klimatach, bo im bliżej, tym trudniej zbić ślubną gorączkę. Dzisiaj siądę do winietek, a w przyszłym tygodniu mają przyjśc kufry: na życzenia i na gołębie, którę chcę ozdobić:)

wtorek, 19 lipca 2011

Retro kobietki

Jako, że bardzo podobają mi się motywy z portretami retro kobietek, zrobiłam kolejne szkatułki z ich wizerunkiem. Są takie kobiece...




Relief tej szkatułki ozdobiłam malutkimi cyrkoniami, które pięknie połyskują w słońcu. Daje to trochę takie efekt glamour.

I podobna do tej którą kiedyś już robiłam: